Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu - Złote Pióro 40: Punkt procentowy to nie procent

Złote Pióro 40: Punkt procentowy to nie procent

Niejedna osoba uważa to rozróżnienie za komplikowanie języka. Niesłusznie.

Prosty przykład. Jeśli kandydat na prezydenta w jednych wyborach otrzymał 10% głosów, a w drugich 15%, to o ile mu wzrosło poparcie? Bynajmniej nie o 5%, lecz o 50%.

Dlaczego? Ponieważ wzrosło ono o połowę. Jeśli dostał 1 000 000 głosów na 10 000 000 oddanych, to uzyskał 10% poparcia, a 15% to z kolei 1 500 000 głosów. Mamy więc wzrost 50-procentowy, a nie 5-procentowy. Elektorat zwiększył mu się o pół miliona.

Podsumowując: jest to wzrost o 5 punktów procentowych, ale o 50%.

Jeśli ktoś miał 5% dodatku stażowego do wypłaty, a po roku ma 6%, to dodatek ten wzrósł o 1 punkt procentowy, ale jednocześnie o 20%. Nie można zaś mówić o punktach procentowych przy wyrażaniu wartości liczbowych w konkretnej walucie, np. złotówkach. Podwyżkę można dostać wyłącznie o ileś procent albo o kwotę, np. 5% lub 200 zł. Błędem też było podawanie w jednej ze stacji telewizyjnych podczas wieczoru wyborczego 18 maja 2025, że kandydat zdobył ileś punktów procentowych. Akurat wyniki głosowań wyraża się w procentach. Punkty procentowe mogą dotyczyć zmian w porównaniu z poprzednimi głosowaniami, jeśli ktoś już kandydował.

Proszę więc nie dziwić się, jeśli w radiu usłyszycie, że inflacja spadła o półtora punktu procentowego. Jeśli wynosiła np. 6% i spadła do 4,5%, to nie można mówić o żadnym błędzie w przypadku półtorapunktowego spadku, zarówno matematycznym, jak i językowym. 

Punkt procentowy nie jest żadnym dziwolągiem językowym, lecz bardzo logicznym i niezbędnym terminem, który powinni znać nie tylko ekonomiści. To nie to samo co procent. 

Jak bardzo nie rozumiemy punktów procentowych, świadczy korespondencja z Poradni Językowej PWN z 2003 r.:

Nie zgadzam się z argumentacją p. Adama Zaparcińskiego z PWN, który w odpowiedzi na pytanie o punkt procentowy broni jego poprawności. Przedstawiona argumentacja stara się obronić i usankcjonować swego rodzaju, niechlujstwo językowe. Oprocentowanie zmienia się np. z 5% do 7% i choć potocznie mówi się, że zmieniło się o 2%, to każdy inteligentny człowiek rozumie to poprawnie jako z… do…, a nie dosłownie o…. Kto nie rozumie pojęcia procent, temu i psedouczony punkt procentowy nic nie pomoże. Sapienti sat.

Uważam, że wprowadzanie punktu procentowego nie tylko nie systematyzuje pojęć, ale wprowadza pewnego rodzaju chaos pojęciowy.

 

Sam kiedyś myślałem podobnie do Pana, ale zmieniłem zdanie. Procent i punkt procentowy mają dziś różne znaczenia, co powinno sprzyjać skutecznej komunikacji. Oczywiście procent nadal występuje – zwłaszcza w potocznych wypowiedziach – w znaczeniu punktu procentowego.

Mirosław Bańko

 

Dopisek
28.05.2024

O ile treść odpowiedzi nie budzi najmniejszych wątpliwości, to warto tu przytoczyć wyjaśnienie bankowca. „Jeżeli oprocentowanie wzrasta o 1 punkt procentowy, to znaczy, że wynosiło na przykład 10 procent, a obecnie 11 procent. Gdyby oprocentowanie wynosiło 10 procent i wzrosło o 1 procent, uzyskamy wynik 10,1 procent – wyjaśniła Magdalena Zając z Bank Pekao SA. 17 sty 2014”.

Źródło: https://jedynka.polskieradio.pl/artykul/1027146,Czym-punkt-procentowy-r%C3%B3%C5%BCni-si%C4%99-od-procentu-Janusz-Weiss-na-tropie- 

Jan Wilkans

Prof. Mirosław Bańko przyznaje się, że również uważał punkt procentowy za coś dziwnego – jego wcześniejsza wypowiedź wraz ze wspomnianym dopiskiem Adama Zaparcińskiego jest pod linkiem. To pokazuje, że językoznawcy są obserwatorami i musi minąć trochę czasu, zanim usystematyzują nowości w formie definicji. Widocznie taka jest kolej rzeczy.

Co do argumentów korespondenta prof. Bańki – zdanie: Oprocentowanie zmienia się np. z 5% do 7% i choć potocznie mówi się, że zmieniło się o 2%, to każdy inteligentny człowiek rozumie to poprawnie jako z… do…, a nie dosłownie o… nie jest przekonujące. Może i każdy domyśli się, o co chodzi w dwuprocentowej zmianie, ale to nie zmienia faktu, że jest to karygodny błąd. Przecież zmiana oprocentowania z 1% na 2% to wzrost o 100%, a nie o 1%. Mówienie o pseudouczonym punkcie procentowym i bezpodstawne zarzucanie niechlujstwa językowego wygląda na brak chęci zrozumienia terminologii i zakładanie z góry, że nie ma ona sensu. 

Zastanawiam się, na którym przedmiocie w szkole nauczyciele powinni zająć się właściwym wyedukowaniem młodych obywateli w tej kwestii. Chyba jednak to zadanie dla matematyków. Bez przykładów liczbowych ani rusz. Jak młodzież się nie nauczy tak oczywistych rzeczy, to po osiągnięciu dorosłości będzie miała problem ze zrozumieniem pojęć. Skoro nawet absolwentom sprzed lat trudno pojąć termin, to strach pomyśleć, co będzie z uczniami, którzy w 2020 r. zostali zmuszeni do „bawienia się” w zdalne nauczanie.

Jeśli termin punkt procentowy jest dla kogoś za długi, może przecież powiedzieć, że oprocentowanie kredytu wzrosło mu o dwa punkty – słowo procentowe pozostanie w domyśle. Też będzie dobrze. Nie bójmy się tego. Zaaprobowanie błędu choćby w mowie potocznej, argumentowane tym, że ludzie domyślają się, o jaką operację matematyczną chodzi, tylko pogorszy i tak kiepską znajomość zagadnienia. Skoro jest oczekiwanie, aby nawet w wiadomościach radiowych i telewizyjnych nie używać punktu procentowego, to jest pewne, iż takie przyzwolenie wzmocni jeszcze bardziej presję na tych, którzy mówią poprawnie, a tak być nie powinno. Czas na kontratak.

Uważam też, że punkt procentowy nie jest aż tak wybitnie branżowym terminem ekonomicznym, aby przeciętny obywatel nie mógł go poznać. Wiem, że istnieją hermetyczne językowo dziedziny. Pętla dla większości będzie oznaczała sznurek związany w pierścień, a także np. miejsce zawracania pojazdów komunikacji miejskiej po skończonym kursie. Nie każdy musi wiedzieć, że pętla dla informatyka programisty oznacza coś zupełnie innego – powtarzający się ciąg zdarzeń w programie komputerowym, mówiąc bardzo ogólnie, bo to nie jest zagadnienie do wyjaśnienia w jednym akapicie. Punkt procentowy to jednak termin do opanowania przez niemal każdego.

I jeszcze przestroga. Mówimy: pół procent, dwa i dwie dziesiąte procent, a nie: pół procenta, dwa i dwie dziesiąte procenta.

Zdjęcie w galerii daje do myślenia, czy Jezus też musiałby mieć w dzisiejszych czasach konto w banku.

Marcin Galant

zlote.pioro@mbp.kalisz.pl

https://mbp.kalisz.pl/p,190,klub-milosnikow-polszczyzny-zlote-pioro#skip

Banery/Logo