Dodano: 18 maja 2025
Złote Pióro 39: Prezydent
Dziś wybieramy prezydenta Polski, ale biblioteka nie złamie ciszy wyborczej, lecz zajmie się rozbieżnościami w wymowie tytułu głowy państwa. Na co dzień wyrazy: matematyka, fizyka, informatyka wygodniej nam akcentować na drugą, a nie trzecią sylabę od końca. Chyba podobnie rzecz ma się z prezydentem.
Już wiele lat temu dziwiło mnie, że w radiu spikerzy mówią prezydent, a nie prezydent. Odbierałem to jako wysilanie się. W moich uszach taka wymowa brzmiała i brzmi sztucznie. Polakowi naturalniej jest akcentować na przedostatnią sylabę. W 2006 r. skonsultowałem sprawę z Poradnią Językową UW, która poinformowała mnie, że to, co słyszymy w radiu, jest właśnie staranną wymową, choć potocznie dopuszcza się akcent na drugą sylabę od końca:
Szanowny Panie,
rzeczownik prezydent poprawnie i starannie akcentujemy na trzecią sylabę od końca, tak jak zapożyczenia zakończone na -ika/-yka. Poprawnie zatem: PREzydent, tak jak: mateMAtyka, FIzyka, boTAnika, enCYklika. Współczesna norma dopuszcza już jednak także akcentowanie na przedostatniej sylabie takich wyrazów jak prezydent, uniwersytet, rzeczpospolita jako wariant równie poprawny i akcentowanie na przedostatniej sylabie także dawnych zapożyczeń z łaciny (czyli wyrazów na -ika / -yka), jest to jednak dopuszczalne jedynie w języku potocznym.
Pozdrawiam
Dorota Kopczyńska
Żałowałem, że tylko potocznie, bo chciałbym, aby to była norma. Poradnia Językowa PWN w 2002 r. informowała korespondenta:
Witam serdecznie!
Bardzo proszę o wyjaśnienie kwestii poprawności akcentu w następujących słowach: prezydent, reguła, komitet. Regułą właśnie stało się bowiem w telewizji polskiej akcentowanie na pierwszą sylabę. Brzmi to, przyznam, trochę dziwnie…Dziękuję za odpowiedź.
Akcentowanie pierwszej sylaby w tych słowach nie jest błędem. Mogą być one też akcentowane na przedostatniej sylabie, jak większość wyrazów polskich (zob. „Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN”).
Wyjątków od paroksytonezy (czyli akcentowania przedostatniej sylaby) jest w polszczyźnie więcej, niż się przypuszcza, na ogół jednak mają one charakter retoryczny, tzn. wynikają z chęci położenia szczególnego nacisku na dane słowo. Natomiast wyjątki systemowe, takie jak mateMAtyka lub wiDZIElibyśmy, powoli przestają być wyjątkami, gdyż coraz częściej spotyka się wymowę typu matemaTYka, widzieliBYśmy. Wspomniany wyżej „Nowy słownik poprawnej polszczyzny” aprobuje ją w języku potocznym.
Mirosław Bańko
Czyli nie tylko mnie dziwi taka wymowa. Najwyraźniej to nie pasuje do melodii polskiego języka. Jak dziś to wygląda? Postanowiłem sprawdzić, co znajdziemy w internetowych źródłach poświęconych poprawności.
„Wielki słownik języka polskiego” w zakładce Wymowa traktuje obie formy jako równorzędne, bez kwalifikatora potoczności:
[prezydent] lub [prezydent]
Przy okazji – w zakładce Noty o użyciu jest informacja o tym, że o kobiecie na tym stanowisku można mówić prezydent przyszła (np. na spotkanie). Poprawne jest zarówno spotkanie z nową prezydent, jak i z nowym prezydentem. Wyrazistsza dla mnie jest pierwsza wersja.
Równorzędność obu sposobów akcentowania dokładniej wyjaśnia Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego:
Dopuszczalne jest akcentowanie rzeczownika prezydent zarówno na drugiej, jak i na trzeciej sylabie od końca. Jest to wyraz pochodzenia obcego (od łac. Praesídens), ale niezakończony na ‑yka ani -ika, a te właśnie zakończenia wymuszają w normie wzorcowej akcentowanie na trzecią sylabę od końca.
Popularność akcentu na trzecią sylabę od końca w wyrazie prezydent może mieć źródło w podobieństwie fonetycznym zakończenia ‑ydent do zakończenia ‑yka (samogłoska ‑y‑ w drugiej sylabie od końca) albo w naśladowaniu anglojęzycznych wzorców (president – [prezident]). Nie zmienia to faktu, że obie formy akcentowania są poprawne: prezydent i prezydent.
Weronika Formela
Nie znalazłem daty publikacji artykułu, ale sądząc po treści, wygląda na niezbyt dawny.
Obszerniej w 2015 r. zagadnienie omówił Maciej Malinowski. Również przyznał, że wydawnictwa poprawnościowe uznają równorzędność form. Szczególnie zaciekawiło mnie uzasadnienie stosowania akcentu na przedostatnią sylabę:
Wyraz prezydent pochodzi z łaciny. Jego podstawą słowotwórczą stał się imiesłów przymiotnikowy czynny praesidens, a właściwie jego forma dopełniaczowa praesidentis (odpadło końcowe -is).
Słowo praesídens znaczy dosłownie ‘z przodu zasiadający’ (od prae– ‘z przodu’ i sidens ‘siedzący, siadający’, a to od praesidēre ‘zasiadać z przodu’) i jako zrost jest akcentowane na [si], tak jak wiele innych latynizmów z przedrostkiem prae (np. praecéptor ‘nauczyciel’, praelégens, –ntis ‘prelegent’, praeténdens, –ntis ‘pretendent’).
Z tego względu również my powinniśmy akcentować zgłoskę drugą od końca, czyli wymawiać [prezydent], tak jak czynimy to z wyrazami [preceptor] czy [pretendent].
Skąd się zatem wziął w polszczyźnie przycisk proparoksytoniczny słowa prezydent, czyli [prezydent]?
Prawdopodobnie naśladujemy obywateli anglojęzycznych, którzy słowo president wymawiają z przyciskiem na sylabie pierwszej – [prezident].
Skoro tak, to już nie musimy się wysilać z akcentem na trzecią sylabę od końca, możemy mówić bardziej naturalnie.
Kwiatek językowy: skrót od „osiedle” to „os.”, a nie „oś.”
Marcin Galant
https://mbp.kalisz.pl/p,190,klub-milosnikow-polszczyzny-zlote-pioro#skip


