Dodano: 20 kwietnia 2025
Złote Pióro 36: Adopcja
Kiedyś adopcja kojarzyła się z uznaniem cudzego dziecka za swoje. Teraz znaczenie tego słowa jest szersze, na co zwraca uwagę Czytelniczka.
Ostatnio byłam świadkiem kłótni nastolatków. Jeden krzyknął do drugiego: adoptują cię jak psa! I pochyliłam się nad słowem: adopcja. Kiedyś: dziecko do adopcji i rodzice adopcyjni. A dziś również: kot i pies do adopcji. Rozumiem wolontariuszy, że odeszli od sformułowania: weź psa, bo to jak wziąć rzecz, którą można porzucić. A przygarnij to brzmi tymczasowo. Tylko tak się zastanawiam czy nie powinno się poszukać innego określenia w stosunku do zwierząt?
Zacznijmy więc jak zazwyczaj, czyli słownikowo. Adopcja to:
1. «akt prawny polegający na uznaniu cudzego dziecka za własne»
2. «przyjęcie obcego prawa za obowiązujące prawo krajowe»
A także:
prawnie zatwierdzone uznanie cudzego dziecka za swoje i przyznanie mu prawa do nazwiska, a także do dziedziczenia.
W zakładce Cytaty również jest mowa tylko o adopcji dzieci, ale już pod hasłem adoptować mamy:
1. dziecko
urzęd. uznać prawnie cudze dziecko za swoje
2. psa
zaopiekować się jakimś zwierzęciem niemającym swojego właściciela.
Słowo niemającym pozwoliłem sobie skorygować i zapisać łącznie, zgodnie z obecnymi zasadami.
Jest też duchowa adopcja:
w Kościele katolickim: inicjatywa polegająca na odmawianiu przez daną osobę modlitw w intencji dziecka nienarodzonego, zagrożonego aborcją.
Tymczasem mówimy nieraz o adopcji na odległość. W Wikipedii przeczytałem m.in.:
Adopcja na Odległość - program pomocy w kształceniu najbardziej potrzebujących dzieci i młodzieży z krajów misyjnych. Program Adopcji na Odległość rozpoczął się w Salezjańskim Ośrodku Misyjnym w kwietniu 2001 roku pod hasłem: Dajmy dziecku szansę nauki. Jest to adopcja grupowa, która polega na finansowaniu edukacji grupy dzieci z danej placówki misyjnej.
(...)
Opiekunowie adopcyjni z kraju i zagranicy deklarują co najmniej roczne wsparcie swoich podopiecznych. Przesłane przez nich pieniądze pozwalają wyposażyć uczniów w podręczniki, przybory szkolne, mundurki, opłacić im lub wspomóc w opłaceniu czesnego, oraz zapewnić odpowiednie zaplecze umożliwiające naukę: zakup ubrań, dożywianie. Często wspierane są też rodziny uczniów.
(...)
Na odległość można i adoptować zwierzę. Oto jeden z licznych internetowych przykładów:
Wirtualna adopcja to inaczej adopcja na odległość, polegająca na umownym wybraniu psa lub kota spośród zwierząt starszych, kalekich lub wymagających długotrwałego leczenia.
Źródło: https://www.kundelek.s2.zetohosting.pl/mozesz-pomoc-2/wirtualna-adopcja/, dostęp z 14.04.2025
O takiej możliwości w 2013 roku informowało także kaliskie schronisko. W praktyce więc znaczenie adopcji i adoptowania jest szersze, niż odnotowano w „Słowniku języka polskiego PWN”. W sumie nie odczuwam czegoś bardzo niewłaściwego w takim użyciu słów, choć już prof. Jerzy Bralczyk (link do materiału, polecam pierwszy film) nie może się przyzwyczaić do tego. Rozumiem jego odczucia, lecz trudno znaleźć mi lepsze terminy, które pasowałyby do sytuacji. Ewentualnie pomoc na odległość, ale adopcja jednak wskazuje na konkretnego osobnika, a pomoc kojarzy mi się ogólnie z wpłatami na konta organizacji charytatywnych. W przypadku fizycznego wprowadzenia się zwierzęcia do domu jest trochę łatwiej o słowny zamiennik: przyjąć, przygarnąć (jeśli za darmo), kupić (ale tu pupil staje się jakby towarem). Tylko nie zaopiekować zwierzę! O tym kiedyś napiszę więcej. Jeśli już, to mówmy: zaopiekować się zwierzęciem, bo nie można powiedzieć, że zwierzę jest zaopiekowane.
Nie do końca wiem, o co chodziło w zwrocie: adoptują cię jak psa! Nie znam kontekstu tej wypowiedzi. Adopcja w zasadzie kojarzy się raczej pozytywnie niż negatywnie, gdyż choć jest szczęściem w nieszczęściu, to polega na znalezieniu opiekuna prawnego, gdy opieki nie mogą sprawować naturalni rodzice - w przypadku dziecka, bądź poprzedni właściciel - w przypadku zwierzęcia. Jest to więc jakaś ulga. Wspomniana wypowiedź nastolatka wygląda mi natomiast pogardliwie.
Proszę nie mylić zaś adopcji i adoptowania z adaptacją i adaptowaniem. To zagadnienie na inną dyskusję.
W galerii na dole znajdziecie nie pierwszy już kwiatek językowy z bibliotecznej półki.
Marcin Galant
https://mbp.kalisz.pl/p,190,klub-milosnikow-polszczyzny-zlote-pioro#skip


