Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu - Złote Pióro 70: Przysłowia i powiedzenia do reformy

Złote Pióro 70: Przysłowia i powiedzenia do reformy

Mówi się, że przysłowia są mądrością narodu, ale nie zawsze jest to prawdą. Są wśród nich bardzo nieżyciowe z punktu widzenia naszych czasów sentencje.

Podam trzy przykłady. Pierwsze z przysłów (nie zawsze łatwo rozgraniczyć, co jest przysłowiem, a co powiedzeniem, ale źródła tu wskazują na przysłowie), którego słuszność podaję w wątpliwość (nie poddaję, mówi się podaję) to:

Od przybytku głowa nie boli.

Załóżmy więc, że ktoś nam chce coś przekazać, nawet za darmo. Czy z tego powodu powinniśmy to wziąć, nawet jeśli nie mamy miejsca w mieszkaniu albo w ogóle nie jest nam to potrzebne? Ja jestem przeciwny temu. To są tzw. przydasie (przyda się). Znosić do domu więcej jedzenia, niż dam radę zjeść? Dziękuję, pożywienie ma sycić, a nie sprawiać cierpienie, a tym bardziej marnować się. 

Czym sugerował się autor? Może wymyślił to w czasach, kiedy wszystkiego brakowało, więc nie przewidział, że przesadził? Sądzę, że tego typu przysłowia to pokłosie archaicznych obyczajów (napisałem kiedyś co nieco na ten temat w artykule nr 5), które najlepiej jak najszybciej zreformować. Dość już: tego nie wypada, bo ktoś się obrazi. Nauczmy się asertywnie odmawiać. To nie jest niczym niegrzecznym.

Zacytowane zdanie w ramach reformy obyczajów proponuję zmodyfikować do postaci:

Od przybytku czasem też boli głowa.

Na potwierdzenie słuszności tezy, w „Wielkim słowniku języka polskiego” w zakładce Cytaty znalazłem taką oto treść:

„Od przybytku głowa nie boli” powiada stare porzekadło. Ale w marcu miłośników kina może rozboleć głowa, gdy będą zastanawiać się nad wyborem filmu. Zadania nie ułatwi im Kino Kultura, które „dorzuca” kilka propozycji.

źródło: NKJP: (bea): Pochwalcie się lekkim piórem, Tygodnik Rybnicki, 2008

Z tym wiąże się drugi przykład:

Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.

Jego znaczenie jest następujące:

mówimy, mając na myśli to, że nie należy oceniać ani krytykować tego, co się dostało za darmo.

Źródło: https://sjp.pwn.pl/ciekawostki/haslo/Darowanemu-koniowi-nie-zaglada-sie-w-zeby;5542007.html 

Są ludzie, którzy mimo braku potrzeby wzięliby każdy bubel tylko dlatego, że jest on za darmo, bo ktoś się pozbywa (zazwyczaj z powodu zużycia, choć czasem też przeprowadzki – w tym drugim przypadku teoretycznie można liczyć na nienajgorszy stan). W efekcie mieszkanie staje się składowiskiem. Owszem, jak kogoś w danym momencie nie stać na sprawniejszy sprzęt, to niech przyjmie to, co mu oferują, lepsze to niż nic. Powodzianin i pogorzelec też nie pogardzą tym, co mu dadzą, to normalne. Na dłuższą metę to jednak brnięcie w ślepą uliczkę, dlatego nie zgadzam się z interpretacją podaną na podlinkowanej stronie. Proponuję ograniczyć zakres tego przysłowia do sytuacji wyjątkowych, w warunkach niekryzysowych nie ma ono dla mnie zastosowania. Jak najbardziej można oceniać przydatność i stan takich przedmiotów.

O wiele bliższe jest mi:

Co za dużo, to niezdrowo.

Mówimy, mając na myśli to, że przesada pociąga za sobą niekorzystne skutki.

Źródło: https://sjp.pwn.pl/ciekawostki/haslo/Co-za-duzo-to-niezdrowo;5542041.html 

Osobiście nawet przeszkadza mi niekiedy nadmiar opcji w urządzeniach. Jeśli to możliwe, to i tak wybieram oryginalny dźwięk i obraz np. w telewizorze, a jeśli nie, to najbliższy oryginałowi.

Trzecie niezbyt mądre przysłowie to:

Na frasunek dobry trunek.

Jako abstynent tego absolutnie nie mogę popierać. Aż trudno mi to komentować. Tajemnicą poliszynela jest to, że niejeden twórca był pod wpływem. Zapewniam, że ja piszę zawsze na trzeźwo.

Idźmy dalej. To już powiedzenie, a nie przysłowie:

O zmarłym mówi się dobrze lub wcale.

A to dlaczego? Ładnie wymieniać same zasługi, jak za życia danej osoby mówiło się też o tym, co robiła źle, a nawet wyśmiewano jej wpadki? To przecież dwulicowość. Nie powinno się obdzierać człowieka z tożsamości, każdy był jaki był, nikt nie jest ideałem. Dyskusja na ten temat pojawia się zwłaszcza po śmierci znanych i kontrowersyjnych osób. Za ich życia żartowano z nich, a po ich śmierci część osób oceniała te osoby takimi, jakimi były, a część nagle zaczęła je wychwalać, strofując innych, że rzekomo nie wypada teraz wypominać tego, co było wcześniej. Dla niektórych już samo komentowanie okoliczności czyjejś śmierci jest niestosowne. Według tej logiki na historii o bitwach też nie powinno się mówić. Wielu Polaków nie umie dyskutować, a szkoda...

Szerzej o tym zagadnieniu pisze Olga Kublik.

Powyżej zamieściłem treści, które nazywam najgorszymi przysłowiami. Poniższej sentencji nie uważam za głupią, ale mam ochotę polemizować z nią. Nie chciałbym żyć według powiedzenia:

Mierz siły na zamiary.

O tym pisałem tydzień temu w nieco innym kontekście. To cytat z „Pieśni filaretów” Adama Mickiewicza:

Mierz siłę na zamiary,
Nie zamiar podług sił!…

Również w programie „Słownik polsko@polski” pod adresem prof. Jana Miodka padło pytanie, czy nie lepiej byłoby odwrócić szyk, aby właśnie mierzyć zamiary według sił. Znaczenie byłoby sprzeczne z tym, co chciał autor, ale czy takie powiedzenie nie przekazywałoby bardziej życiowego przesłania? Myślę, że tak. Mickiewicz był romantykiem, a dziś takie podejście do życia nie zawsze spotyka się z entuzjazmem. Żyjemy w innych realiach, być może częściej kierujemy się racjonalizmem.

Ciekawą dyskusję znalazłem też w Poradni Językowej PWN. Okazuje się, że nie wszyscy rozumieją, o co w ogóle chodzi w tej sentencji. Absolutnie nie oznacza ona: nie porywaj się z motyką na słońce, lecz wręcz przeciwnie: porywaj się! Tutaj odpowiedzi udzielił prof. Jerzy Bralczyk. Pozornie ciekawie brzmią słowa: stawiaj sobie ambitne cele, a potem na pewno znajdziesz siłę na ich osiągnięcie!, ale sądzę, że dziś chyba wolimy stawiać sobie ambitne, lecz możliwe do zrealizowania plany. Lubimy twardo stąpać po ziemi, a nie tylko żyć nierealnymi marzeniami. Zapewne stąd wynikają odczucia moje oraz wspomnianej w poprzednim akapicie osoby.

W każdym razie zapamiętajmy, że gdy ktoś planuje poważny zakup (np. mieszkania, samochodu) i chciałby dostosować go do możliwości budżetu, to mierzy zamiary na siły. Jeśli zaś stawia sobie ambitny plan, nawet z pozoru nierealny, a później robi wszystko, aby go urzeczywistnić, to właśnie mierzy siły na zamiary. Gdy jadę na dyktando do Wrześni lub Warszawy, to mając ambicje być na podium mierzę zamiary na siły, gdyż teksty tam prezentowane są w moim zasięgu. Gdybym z podobnym nastawieniem pojechał na imprezę do Krakowa lub Katowic, byłoby to mierzeniem sił na zamiary, ponieważ prawdopodobieństwo mojego zwycięstwa tam jest aktualnie bliskie zeru.

Po reformie

Skoro niektóre przysłowia są przestarzałe, to co proponuję w zamian, jeśli tak pragnę unowocześnienia obyczajów? Na przykład wymyśliłem aforyzm:

Dobrych rad słuchamy po to, aby za własne pieniądze realizować cudze plany. 

Zanim przeczytacie komentarz, wczytajcie się w powyższą treść. Z aforyzmami jest tak, że każdy może rozumieć je po swojemu, nie wiedząc, co autor miał na myśli.

Teraz poznajcie mój pogląd. Nie chodzi o to, aby zupełnie zamknąć się na opinie innych, ale jednak istnieją takie sprawy, w których bez względu na skutki decyzja musi być nasza, a nawet takie, w których nikt nie powinien nam radzić. Tymczasem są ludzie niezdolni do podejmowania decyzji, a z drugiej strony tacy, którzy czują się kompetentni doradzać nawet wbrew woli innych osób. Ja nie pochwalam żadnej z tych postaw.

Uważam, że przesadne radzenie ogranicza twórczość. Skoro za coś płacę, to chcę zrealizować swój projekt. Jak coś pójdzie nie tak, to najwyżej będę miał pretensje do siebie, a nie do doradców. Można sobie podyskutować, ale ostateczna decyzja musi być moja. Niektórzy zaś chyba lubią mieć furtkę awaryjną, żeby móc mieć do kogoś żal w razie niepowodzenia albo zwyczajnie nie chce im się ruszyć głową. Wolą, aby ktoś za nich myślał.

Motyw pieniędzy – pojawiający się w aforyzmie – w dzisiejszych realiach też jest nieuchronny. Za wszystko trzeba płacić, już prawie nie ma czegoś takiego jak działania bezkosztowe. Dlaczego mamy więc płacić za realizację czyichś pomysłów, skoro to my będziemy mierzyć się z rezultatami działania? Malarz nie będzie korzystał z efektów swojej pracy, więc powinien malować tak, jak chce klient, a nie jak jemu się podoba. Nikt nie powinien nam nakazywać, jakie mamy kupić meble, bo to my za nie płacimy i nam będą służyć. Co więcej, nawet zdarzyło mi się odmówić doradzania w sprawie, która mnie mało dotyczyła. Raz, że nie chcę ograniczać czyjej wyobraźni w aranżacji pomieszczeń, dwa, po co mam być kozłem ofiarnym w razie, gdyby moja wizja nie spodobała się, a trzy, sam nie chciałbym, żeby ktoś myślał za mnie. Jeśli taką postawę można nazwać egoizmem, oznacza to, że egoizm może być i zaletą, wbrew temu, co mówią słowniki (SJP PWN, WSJP).

Miałem nauczyciela, który na widok kolegi przekalkowującego rysunek techniczny z mojego zeszytu, powiedział, żebym nie dawał mu go więcej. Poinformował, że: następnym razem dostaniesz jedynkę, a wiesz za co? — Za to, że daję ściągać? — Nie, za to, że robisz z niego upośledzonego. Nie bądźmy więc upośledzeni z własnej woli, realizujmy swoje plany według swoich projektów, uruchommy wyobraźnię.

Przysłowia, powiedzenia, a nawet aforyzmy niech będą mądrością narodu, ale nie te same po wsze czasy. To one muszą się dostosowywać do zmieniających się realiów, a nie my do przysłów. Znalazłem nawet forum o podobnej tematyce co mój tekst, który właśnie przeczytaliście. Jak widać nie tylko ja mam pogląd podobny jak internautka Yynka, która tam napisała:

No i są bezmyślnie powtarzane z pokolenia na pokolenie. Poza tym zauważyłam, że często przyjmuje się je jako jakąś dziwną mądrość, z którą nie należy dyskutować.

Na dole znajdziecie mem oraz kwiatek językowy pochodzący z nagłówka artykułu na lokalnym portalu.

Marcin Galant

zlote.pioro@mbp.kalisz.pl

https://mbp.kalisz.pl/p,190,klub-milosnikow-polszczyzny-zlote-pioro#skip

Banery/Logo